20080327

[chcenie]

powiedzieć tych parę słów które już nie raz

wciąż mało zamienić pościel bezcielesną

w twojo-moje ciepło

mucha obudzona na skraju snu


tramwaj liczni ludzie jakiś czas

motyle w żołądku jak mówią francuzi

których nie lubisz w związku z traumatycznym przeżyciem

w poprzednim życiu uczuciowym


i nie ma tu zbyt wielu słów tylko kilka

z zachłanności i nienasycenia

molowa kraina deszczowców


opowiadać takie historie bez początku i końca

których treścią będzie jedno aż do skończenia świata

nie mieć nic do stracenia

poza tobą

20080316

[xxy]


Plaża, na niej liniejący gołębią farbą drewniany domek. Rodzina, która żyje z dala od cywilizacji, oddając się pasjom, jak choćby ratowaniu melancholijnych żółwi o mokrych oczach. Oczy Alex też są piękne – intrygujące i nieujarzmione.

Opozycja NATURA - KULTURA tworzy główną oś problemową historii Alex, dziewczynki-chłopca na skraju dzieciństwa, w wieku pomiędzy. ‘Skalą mikro’ tej osi jest dojrzewanie, niekoniecznie uwarunkowane wiekiem, związane raczej ze znalezieniem się w sytuacji wyboru. Hermafrodytyzm Alex wydaje się być metaforą rozdarcia wobec pytania o to, kim jestem. JA jako samoświadomość, autowizja, wreszcie zgoda na siebie – NATURA, której można się oczywiście przeciwstawić w imię niepopełniania błędów, pójścia przetartą ścieżką przyzwyczajeń lub wejścia w cudzą postać. Rezygnacja z wolności, na rzecz rzeczywistości narzuconej, nie-mojej – KULTURA.

Natura - której ucieleśnieniem w ‘XXY’ jest pełna buntu, poszukująca Alex - czy kultura – Alvaro, tłamszony przez wybujałe ego ojca, uznanego chirurga, 200-procentowego mężczyzny, wciskany w ciasny kontur idei ‘mój syn’. Wybór jednej z opcji pociąga za sobą cierpienie, wynikające z odrzucenia drugiej.


Skalą makro’, na której dochodzi do walki żywiołu natury z kulturą, jest konkretna płaszczyzna stylu (miejsca i sposobu) życia. Mieszkanie na plaży i praca naukowo-społeczna, choć mogą być malownicze, szlachetne, a pewnie i bardziej świadome, są też wyborem bycia na zapleczu, bycia INNYM i rezygnacji z tzw. prestiżu społecznego (rodzina Alex). Inny wariant - ‘high-life’ - przynosi uwikłanie w role społeczne i kulturowe, w gender, i ucieczkę od siebie innego niż akceptowany/narzucony model (rodzina Alvaro).

Natura to plaża, piasek między palcami, wiatr we włosach, ale i pytanie o własną tożsamość. Kim jestem? Chwila pogodzenia się z tym, co we mnie zbuntowane, może być punktem wyjścia do odpowiedzi na to kluczowe pytanie, z którym każdy musi się zmierzyć. U Alex taką chwilą była decyzja o tym, że nie połknie więcej ‘tabletki na kobiecość’. Wybór siebie.

Minimum słów. Urzekające ujęcia. Niespieszna narracja. ‘XXY’ pokazuje, że stawanie się sobą boli, ale mimo to warto sobie zaufać.

20080315

[czego chcesz od nas panie?]

on wróci. boże on wróci zostawił
we mnie swój indeks imię i nazwisko głupawe
zdjęcie mnie przydepniętą ostatnią
stronę. zostawił t-shirty skarpetki jakieś swoje
beznadziejne książki a teraz wraca będzie
brał dzieci na ręce będzie w dobrym
humorze i miłosierny będzie płacz
i zgrzytanie zębów spierdalaj
jak rozbite talerze.

20080313

[a mój brat]

też pisze wiersze. Dobre wiersze: krwiste, autobiograficzne kawałki (poetyckiego) mięsa rzucane o ścianę, jednocześnie ze złością i zrezygnowaniem, zadziornością i dystansem. Płaczcie.



hydraulika oczu

„Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło”
Musi być w plusie i mieć darmowe wieczory w tepe
Mieć grupę erhaplus
(konflikt w związku jest lepszy od konfliktu serologicznego)
Nie może być droga

„stary, dobra dupa to duża inwestycja, odpuść sobie”
Mimo swej katolickiej ślepoty, zawsze będzie pierwsza w sprincie do komunii
Nie będzie moją Ilsą Lund ani Brigdet Bardot
najważniejsze by
była ideałem dla mojej starej

wizji przyszłości

20080307

[lust, caution]

Nieczęsto zdarza się, by kluczem do odbioru filmu był jego tytuł. „Ostrożnie, pożądanie” jest takim właśnie nieczęstym filmem. „Ostrożnie” czytane jako wyczucie tempa i stylu, jako zachowanie zasady decorum. Ang Lee opowiada ze wszech miar stylową, szlachetną historię pewnego uczucia (wątek romansowy), które skazane jest na porażkę. Nie czas na miłość (wątek patriotyczny). A więc klasyczny film szpiegowski osnuty wokół romansu szpieg-kolaborant? Nie tylko, bo jest i „pożądanie”, które poza przyczajoną potencją uczucia kryje w sobie też napięcie patriotycznego uniesienia, a w najszerszym pojęciu oznacza ogromny ładunek emocjonalnego ciśnienia, którym podszyty jest obraz Anga Lee. Film-dynamit. „Pożądanie” wciska się jękiem zmysłowej rozkoszy w stylowość „ostrożnie”, zapalając iskrę pod scenerią kamuflażu, pozorności spokoju. Film-powieść, klasycznie nudnawy i klasycznie wsysający.



[Quasi-role]

Znacząca w tym obrazie jest konfiguracja typów ludzkich ról, jakie od wieków pojawiają się w utworach literackich, scenicznych i wreszcie – filmach, jako topoi, miejsca wspólne świadomości zbiorowej. W „Lust, caution” występują nieszczęśni kochankowie (ten układ klaruje się na końcu), kolaboranci, patrioci-opozycjoniści, kółko samotnych żon bogatych mężów. Jest wreszcie dominujący tu topos parzystej relacji kat-ofiara. Żaden z nich nie będzie jasny i trwały. Patrioci, walczący w imię szlachetnej idei „Chiny nie zginą”, będą mordować, zafascynowani i przerażeni inicjacyjnym aktem zbrodni. Aktorzy dialogu kat-ofiara będą zamieniać się rolami, co z całą ostrością zilustrowane zostanie w scenach erotycznych, przenikniętych zadawanym przez obie strony na przemian bólem i rozkoszą. Wielopiętrowy, poharatany, zabarwiony zarazem żądzą i niechęcią układ między głównymi bohaterami filmu (Wong i Yee) znajduje swoje odbicie w scenach z pogranicza pornografii. „Nienawidzę cię” – mówi Wong, by po chwili z prawdziwą pasją oddać się sado-pieszczotom Yee.



[Pierścionek]

„boję się z nim wyjść na ulicę” „jesteś ze mną”
„idź, teraz”

Scena u jubilera, najmocniejsza ze scen filmu, w której maski na moment opadają, jedyna, w której aktorzy wychodzą z ról. Okazuje się, że oprawca potrafi kochać, a śliczna Wong, której przypisano rolę szpiega wydającego na śmierć, puszcza swego kata i zarazem ofiarę wolno. Powraca do marzeń o uczuciu sprzed czasu przybrania nie-swojej postaci. Na ten jeden moment unosi się kurtyna kamuflażu. Mamy przed sobą dwoje ludzi, którzy naprawdę pokochali. Jednak wolno im tylko przez chwilę. Zanim on ucieknie przed wyrokiem śmierci, a ona wyrok śmierci otrzyma.



[Ona i on – fatum?]

Dla odkodowania filmu konieczne jest postawienie pytania o motywacje. Czy bohaterowie determinowani są przymusem wewnętrznym? Czy może reguły gry ustala jakaś fatalna siła?

Wong wchodzi w rolę Mak Tai Tai dwukrotnie, choć już pierwsze przeistoczenie zakończyło się tragicznie, bo sprofanowaną utratą niewinności, deziluzją. Wong jednak podejmuje wyzwanie – bo nie ma lepszej alternatywy, nie ma dla kogo, po co i dokąd żyć, bo nie ma szans na wyrwanie się z macek biedy i upokorzenia, z okopów wojny i okupacji. Na tę motywację składa się i postawa nieobecnego ojca, i pasywność Kuanga, kolegi ze studiów, pomysłodawcy tej „walki z wrogiem narodu”, w której główną rolę gra Wong. Kiedy Kuang deklaruje uczucie, jest już za późno („trzeba było to zrobić 3 lata temu”). Na podjęcie decyzji o zagraniu Mak wpłynie też coś jeszcze – siła z zewnątrz. Taka, a nie inna rola przypadła Wong w życiowej dramie; i Wong wygra ja do końca. Nie połknie tabletki śmierci.

Yee. Urodzony, by ranić, maltretować, zabijać. I by wytrwać, będąc ranionym. Taka jest jego rola – być „łopatą i zranionym przez łopatę kretem” („Różewicz” Miłosz). W ostatniej scenie z udziałem Yee widzimy w lustrze odbicie łóżka: białej, zgniecionej ciężarem Yee pościeli, na której przed chwilą siedział, a na którą teraz pada jego cień – tragiczna metafora samostracenia sprzężonego z niefortunnym losem.

W obrazie Anga Lee widzieć można tylko historię człowieka skazanego na przegraną w walce z nieokreśloną siłą zewnętrzną, człowieka zaplątanego w nieprzezwyciężalny konwenans. Ale można też dojrzeć niedorzeczną wiarę w miłość, która, mówiąc Świetlickim, „jednak jest. tak”(„Państwo von Kleist”). Nie ma jednoznacznego triumfu – Erosa nad Tanatosem czy odwrotnie. Jest za to skandal cierpienia, absurd śmierci, niemożliwość miłości, w wielowymiarowym świecie braku prostych rozwiązań. „Lust, caution” nie jest więc opowieścią o przegranych, tylko raczej o TYM. „Ponieważ TO oznacza natknięcie na kamienny mur/ i zrozumienie, że ten mur nie ustąpi żadnym naszym błaganiom” ("TO" Miłosz).

[wiersz z parentezą]

mówisz że mam chwycić krasnoludka za brodę
zakręcić nim dookoła głowy
i wyrzucić przez zamknięte okno
i że wprawisz nowe
mam go tylko - proszę cię - wyrzucić

on jest mały i paskudny
i kopie mnie w obie kostki u nóg
tak mówisz

choć nie ja na niego wpadłam
jednak - masz coś przeciwko? -
piszę

bo przywraca mi wiarę

w pojęcia takie jak
dualizm korpuskularno - falowy
kompatybilność
cud

20080303

[literatura]

albo pamiętasz sanchez jak
jechaliśmy stopem i tuż
przy granicy polsko-
litewskiej pełne słońce chmurki
lirycznie zapierdalały po niebie
zabrał nas roztrzęsionym

maluchem jakiś wychudzony
facecik taki niby pamiętasz
nieśmiały niby słowa z trudem
przebijały się przez jego wąsa i warkot
silnika ale napierdalał paszczą cały

czas jakby był synem kamila
durczoka i justyny
pochanke zapytał mnie czy
jesteśmy z branży i wtedy
w jego oczach zobaczyłem tajemnicę

brokeback mountain