20080316

[xxy]


Plaża, na niej liniejący gołębią farbą drewniany domek. Rodzina, która żyje z dala od cywilizacji, oddając się pasjom, jak choćby ratowaniu melancholijnych żółwi o mokrych oczach. Oczy Alex też są piękne – intrygujące i nieujarzmione.

Opozycja NATURA - KULTURA tworzy główną oś problemową historii Alex, dziewczynki-chłopca na skraju dzieciństwa, w wieku pomiędzy. ‘Skalą mikro’ tej osi jest dojrzewanie, niekoniecznie uwarunkowane wiekiem, związane raczej ze znalezieniem się w sytuacji wyboru. Hermafrodytyzm Alex wydaje się być metaforą rozdarcia wobec pytania o to, kim jestem. JA jako samoświadomość, autowizja, wreszcie zgoda na siebie – NATURA, której można się oczywiście przeciwstawić w imię niepopełniania błędów, pójścia przetartą ścieżką przyzwyczajeń lub wejścia w cudzą postać. Rezygnacja z wolności, na rzecz rzeczywistości narzuconej, nie-mojej – KULTURA.

Natura - której ucieleśnieniem w ‘XXY’ jest pełna buntu, poszukująca Alex - czy kultura – Alvaro, tłamszony przez wybujałe ego ojca, uznanego chirurga, 200-procentowego mężczyzny, wciskany w ciasny kontur idei ‘mój syn’. Wybór jednej z opcji pociąga za sobą cierpienie, wynikające z odrzucenia drugiej.


Skalą makro’, na której dochodzi do walki żywiołu natury z kulturą, jest konkretna płaszczyzna stylu (miejsca i sposobu) życia. Mieszkanie na plaży i praca naukowo-społeczna, choć mogą być malownicze, szlachetne, a pewnie i bardziej świadome, są też wyborem bycia na zapleczu, bycia INNYM i rezygnacji z tzw. prestiżu społecznego (rodzina Alex). Inny wariant - ‘high-life’ - przynosi uwikłanie w role społeczne i kulturowe, w gender, i ucieczkę od siebie innego niż akceptowany/narzucony model (rodzina Alvaro).

Natura to plaża, piasek między palcami, wiatr we włosach, ale i pytanie o własną tożsamość. Kim jestem? Chwila pogodzenia się z tym, co we mnie zbuntowane, może być punktem wyjścia do odpowiedzi na to kluczowe pytanie, z którym każdy musi się zmierzyć. U Alex taką chwilą była decyzja o tym, że nie połknie więcej ‘tabletki na kobiecość’. Wybór siebie.

Minimum słów. Urzekające ujęcia. Niespieszna narracja. ‘XXY’ pokazuje, że stawanie się sobą boli, ale mimo to warto sobie zaufać.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

rzeczywiście jest to film o odkrywaniu siebie i o wewnętrznej walce między społeczną akceptacją a uznaniem siebie takim jakim się jest.

jednak nie powala ten film na kolana. jest jedynie prostą historią, która z mojego punktu widzenia wcale nie musiała być opowiedziana. dużo szumu o nic. a właściwie o dziewczynę z penisem, której każdy mówi kim ma być podczas gdy ona wie kim jest... i znowu można by powiedzieć że to kolejny hiszpański film o zboczeniach i inności. tylko po co?

mariet pisze...

tak naprawdę ciężko stwierdzić, czy takie filmy są potrzebne, czy nie. bo dla normalnych są jakimś tam obrazem, z reguły tolerowanym, przyjmowanym do wiadomości. dla nienormalnych - pseudoargumentem w dyskusji o niczym, byle dobić i połączyć w absurdalną całość - że to na pewno nieboskie, nieludzkie, nienaturalne i na bank grzech..