20081125
[***]
tzn że za mało spałeś. jesteś ciągle
tym samym jesteś ciągle tym samym
paserem łowcą skór transplantologiem
jesteś niemą pianistką pośrodku dżungli
porozumiewać się możesz tylko pisząc
na małych karteczkach wielkości tramwajowego
biletu. jesteś paserem. marzysz o handlu
żywym towarem.
20080513
[piosenka]
i świadomi niebezpieczeństw
jakie niesie ze sobą bezmyślna konsumpcja.
a teraz zastanówmy się
co można o nas powiedzieć dobrego.
jesteśmy zdystansowani, walczymy
z wielkimi i jeszcze większymi korporacjami.
a teraz zastanówmy się
co można o nas powiedzieć.
20080506
20080423
Jacek Podsiadło a sprawa polska
No i obronił się Jacek P. To prawda, że strzela swoimi wierszami często na odlew, nieprecyzyjnie i grafomańsko, ale 'Friedrich Hoelderlin pisze a potem drze na strzępy list do Georga Wilhelma Friedricha Hegla', 'Byle do łodzi', 'Brother death blues', 'Bezcelowy wiersz', czy wreszcie cykl dedykowany Annie Marii to absolutne majstersztyki, porażające celnością, autentyzmem i swoistym, podsiadlanym artyzmem. A wiersze przeciwko państwu, czy dotyczące relacji człowiek-natura obalają zarzut jakiegoś tematyczno-lirycznego autyzmu.
Inna sprawa, że nie wiem jak można nie rozczulać się nad sobą. Przecież w ostatecznym rozrachunku jesteśmy dla samych siebie jedynymi żywicielami, ojcami, matkami i kimkolwiek innym. Nie mówiąc już o tym, że wiersze wypływające w własnych, osobistych doświadczeń, są daleko ciekawsze od wyabstrachowanych neolingwizmów, pustych zabaw formą lub językiem.
20080327
[chcenie]
powiedzieć tych parę słów które już nie raz
wciąż mało zamienić pościel bezcielesną
w twojo-moje ciepło
mucha obudzona na skraju snu
tramwaj liczni ludzie jakiś czas
motyle w żołądku jak mówią francuzi
których nie lubisz w związku z traumatycznym przeżyciem
w poprzednim życiu uczuciowym
i nie ma tu zbyt wielu słów tylko kilka
z zachłanności i nienasycenia
molowa kraina deszczowców
opowiadać takie historie bez początku i końca
których treścią będzie jedno aż do skończenia świata
nie mieć nic do stracenia
poza tobą
20080316
[xxy]
Plaża, na niej liniejący gołębią farbą drewniany domek. Rodzina, która żyje z dala od cywilizacji, oddając się pasjom, jak choćby ratowaniu melancholijnych żółwi o mokrych oczach. Oczy Alex też są piękne – intrygujące i nieujarzmione.
Opozycja NATURA - KULTURA tworzy główną oś problemową historii Alex, dziewczynki-chłopca na skraju dzieciństwa, w wieku pomiędzy. ‘Skalą mikro’ tej osi jest dojrzewanie, niekoniecznie uwarunkowane wiekiem, związane raczej ze znalezieniem się w sytuacji wyboru. Hermafrodytyzm Alex wydaje się być metaforą rozdarcia wobec pytania o to, kim jestem. JA jako samoświadomość, autowizja, wreszcie zgoda na siebie – NATURA, której można się oczywiście przeciwstawić w imię niepopełniania błędów, pójścia przetartą ścieżką przyzwyczajeń lub wejścia w cudzą postać. Rezygnacja z wolności, na rzecz rzeczywistości narzuconej, nie-mojej – KULTURA.
Natura - której ucieleśnieniem w ‘XXY’ jest pełna buntu, poszukująca Alex - czy kultura – Alvaro, tłamszony przez wybujałe ego ojca, uznanego chirurga, 200-procentowego mężczyzny, wciskany w ciasny kontur idei ‘mój syn’. Wybór jednej z opcji pociąga za sobą cierpienie, wynikające z odrzucenia drugiej.
‘Skalą makro’, na której dochodzi do walki żywiołu natury z kulturą, jest konkretna płaszczyzna stylu (miejsca i sposobu) życia. Mieszkanie na plaży i praca naukowo-społeczna, choć mogą być malownicze, szlachetne, a pewnie i bardziej świadome, są też wyborem bycia na zapleczu, bycia INNYM i rezygnacji z tzw. prestiżu społecznego (rodzina Alex). Inny wariant - ‘high-life’ - przynosi uwikłanie w role społeczne i kulturowe, w gender, i ucieczkę od siebie innego niż akceptowany/narzucony model (rodzina Alvaro).
Natura to plaża, piasek między palcami, wiatr we włosach, ale i pytanie o własną tożsamość. Kim jestem? Chwila pogodzenia się z tym, co we mnie zbuntowane, może być punktem wyjścia do odpowiedzi na to kluczowe pytanie, z którym każdy musi się zmierzyć. U Alex taką chwilą była decyzja o tym, że nie połknie więcej ‘tabletki na kobiecość’. Wybór siebie.
Minimum słów. Urzekające ujęcia. Niespieszna narracja. ‘XXY’ pokazuje, że stawanie się sobą boli, ale mimo to warto sobie zaufać.
20080315
[czego chcesz od nas panie?]
we mnie swój indeks imię i nazwisko głupawe
zdjęcie mnie przydepniętą ostatnią
stronę. zostawił t-shirty skarpetki jakieś swoje
beznadziejne książki a teraz wraca będzie
brał dzieci na ręce będzie w dobrym
humorze i miłosierny będzie płacz
i zgrzytanie zębów spierdalaj
jak rozbite talerze.
20080313
[a mój brat]
hydraulika oczu
„Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło”
Musi być w
Mieć grupę erha
(konflikt w związku jest lepszy od konfliktu serologicznego)
Nie może być droga
„stary, dobra dupa to duża inwestycja, odpuść sobie”
Mimo swej katolickiej ślepoty, zawsze będzie pierwsza w sprincie do komunii
Nie będzie moją Ilsą Lund ani Brigdet Bardot
najważniejsze by
była ideałem dla mojej starej
wizji przyszłości
20080307
[lust, caution]
Nieczęsto zdarza się, by kluczem do odbioru filmu był jego tytuł. „Ostrożnie, pożądanie” jest takim właśnie nieczęstym filmem. „Ostrożnie” czytane jako wyczucie tempa i stylu, jako zachowanie zasady decorum. Ang Lee opowiada ze wszech miar stylową, szlachetną historię pewnego uczucia (wątek romansowy), które skazane jest na porażkę. Nie czas na miłość (wątek patriotyczny). A więc klasyczny film szpiegowski osnuty wokół romansu szpieg-kolaborant? Nie tylko, bo jest i „pożądanie”, które poza przyczajoną potencją uczucia kryje w sobie też napięcie patriotycznego uniesienia, a w najszerszym pojęciu oznacza ogromny ładunek emocjonalnego ciśnienia, którym podszyty jest obraz Anga Lee. Film-dynamit. „Pożądanie” wciska się jękiem zmysłowej rozkoszy w stylowość „ostrożnie”, zapalając iskrę pod scenerią kamuflażu, pozorności spokoju. Film-powieść, klasycznie nudnawy i klasycznie wsysający.
[Quasi-role]
Znacząca w tym obrazie jest konfiguracja typów ludzkich ról, jakie od wieków pojawiają się w utworach literackich, scenicznych i wreszcie – filmach, jako topoi, miejsca wspólne świadomości zbiorowej. W „Lust, caution” występują nieszczęśni kochankowie (ten układ klaruje się na końcu), kolaboranci, patrioci-opozycjoniści, kółko samotnych żon bogatych mężów. Jest wreszcie dominujący tu topos parzystej relacji kat-ofiara. Żaden z nich nie będzie jasny i trwały. Patrioci, walczący w imię szlachetnej idei „Chiny nie zginą”, będą mordować, zafascynowani i przerażeni inicjacyjnym aktem zbrodni. Aktorzy dialogu kat-ofiara będą zamieniać się rolami, co z całą ostrością zilustrowane zostanie w scenach erotycznych, przenikniętych zadawanym przez obie strony na przemian bólem i rozkoszą. Wielopiętrowy, poharatany, zabarwiony zarazem żądzą i niechęcią układ między głównymi bohaterami filmu (Wong i Yee) znajduje swoje odbicie w scenach z pogranicza pornografii. „Nienawidzę cię” – mówi Wong, by po chwili z prawdziwą pasją oddać się sado-pieszczotom Yee.
[Pierścionek]
„boję się z nim wyjść na ulicę” „jesteś ze mną”
„idź, teraz”
Scena u jubilera, najmocniejsza ze scen filmu, w której maski na moment opadają, jedyna, w której aktorzy wychodzą z ról. Okazuje się, że oprawca potrafi kochać, a śliczna Wong, której przypisano rolę szpiega wydającego na śmierć, puszcza swego kata i zarazem ofiarę wolno. Powraca do marzeń o uczuciu sprzed czasu przybrania nie-swojej postaci. Na ten jeden moment unosi się kurtyna kamuflażu. Mamy przed sobą dwoje ludzi, którzy naprawdę pokochali. Jednak wolno im tylko przez chwilę. Zanim on ucieknie przed wyrokiem śmierci, a ona wyrok śmierci otrzyma.
[Ona i on – fatum?]
Dla odkodowania filmu konieczne jest postawienie pytania o motywacje. Czy bohaterowie determinowani są przymusem wewnętrznym? Czy może reguły gry ustala jakaś fatalna siła?
Wong wchodzi w rolę Mak Tai Tai dwukrotnie, choć już pierwsze przeistoczenie zakończyło się tragicznie, bo sprofanowaną utratą niewinności, deziluzją. Wong jednak podejmuje wyzwanie – bo nie ma lepszej alternatywy, nie ma dla kogo, po co i dokąd żyć, bo nie ma szans na wyrwanie się z macek biedy i upokorzenia, z okopów wojny i okupacji. Na tę motywację składa się i postawa nieobecnego ojca, i pasywność Kuanga, kolegi ze studiów, pomysłodawcy tej „walki z wrogiem narodu”, w której główną rolę gra Wong. Kiedy Kuang deklaruje uczucie, jest już za późno („trzeba było to zrobić 3 lata temu”). Na podjęcie decyzji o zagraniu Mak wpłynie też coś jeszcze – siła z zewnątrz. Taka, a nie inna rola przypadła Wong w życiowej dramie; i Wong wygra ja do końca. Nie połknie tabletki śmierci.
Yee. Urodzony, by ranić, maltretować, zabijać. I by wytrwać, będąc ranionym. Taka jest jego rola – być „łopatą i zranionym przez łopatę kretem” („Różewicz” Miłosz). W ostatniej scenie z udziałem Yee widzimy w lustrze odbicie łóżka: białej, zgniecionej ciężarem Yee pościeli, na której przed chwilą siedział, a na którą teraz pada jego cień – tragiczna metafora samostracenia sprzężonego z niefortunnym losem.
W obrazie Anga Lee widzieć można tylko historię człowieka skazanego na przegraną w walce z nieokreśloną siłą zewnętrzną, człowieka zaplątanego w nieprzezwyciężalny konwenans. Ale można też dojrzeć niedorzeczną wiarę w miłość, która, mówiąc Świetlickim, „jednak jest. tak”(„Państwo von Kleist”). Nie ma jednoznacznego triumfu – Erosa nad Tanatosem czy odwrotnie. Jest za to skandal cierpienia, absurd śmierci, niemożliwość miłości, w wielowymiarowym świecie braku prostych rozwiązań. „Lust, caution” nie jest więc opowieścią o przegranych, tylko raczej o TYM. „Ponieważ TO oznacza natknięcie na kamienny mur/ i zrozumienie, że ten mur nie ustąpi żadnym naszym błaganiom” ("TO" Miłosz).
[wiersz z parentezą]
mówisz że mam chwycić krasnoludka za brodę
zakręcić nim dookoła głowy
i wyrzucić przez zamknięte okno
i że wprawisz nowe
mam go tylko - proszę cię - wyrzucić
on jest mały i paskudny
i kopie mnie w obie kostki u nóg
tak mówisz
choć nie ja na niego wpadłam
jednak - masz coś przeciwko? -
piszę
bo przywraca mi wiarę
w pojęcia takie jak
dualizm korpuskularno - falowy
kompatybilność
cud
20080303
[literatura]
jechaliśmy stopem i tuż
przy granicy polsko-
litewskiej pełne słońce chmurki
lirycznie zapierdalały po niebie
zabrał nas roztrzęsionym
maluchem jakiś wychudzony
facecik taki niby pamiętasz
nieśmiały niby słowa z trudem
przebijały się przez jego wąsa i warkot
silnika ale napierdalał paszczą cały
czas jakby był synem kamila
durczoka i justyny
pochanke zapytał mnie czy
jesteśmy z branży i wtedy
w jego oczach zobaczyłem tajemnicę
brokeback mountain
20080222
[krzysztof kieślowski pisze a potem drze na strzępy krótki wiersz o miłości]
i pójdź skurwielu mój mały
izaaku skończona ofiaro
za grzechy nasze i wasze to będzie
tylko jedno pchnięcie bo wiesz
że nie mam nic pod spodem że jestem
wilgotna więc zamknij już oczy i wytrzyj
się w łazience jest ręcznik
jest miednica żyletka a po trzech
dniach zmartwychwstaniesz
20080120
[wspólna polityka rolna]
zostań stolarzem w jasełkach
świetnie grałeś józefa a i ja
będę miał komu oddać warsztat
i rzekł ojcze zostanę stolarzem
ludzkich serc
zjednoczonym imperium romanum
nastawiał skrzydła zranionym ptakom
doradzał rolnikom rybakom producentom
win i oliwek odpowiadał za wyżywienie
na imprezach masowych
ostatnim razem widziano go
gdy wjeżdżał do jerozolimy
swoim dostawczym renault
mówią że zasztyletowano go
w jakimś ciemnym zaułku na
zlecenie rosyjskich producentów
wołowiny
ale on przyjdzie ponownie
a twarz jego odmieniona będzie
powie
kwoty mleczne
skup interwencyjny
dyrektywa odstąpieniowa 160/72
drugi plan mansholta
opłata współodpowiedzialnościowa










